Włacz dźwięk
ChaplinKino ma już ponad 100 lat, w 50 uczestniczyłam, bo w 1954 roku weszłam po raz pierwszy na plan „Pokolenia" Andrzeja Wajdy. Jeżeli chcesz zobacz pełną filmografię




Pokolenie

Z Głoskowskim i Buczackim - Zofia Czerwińska
Z Głoskowskim i Buczackim
Gdy miałam 18 lat, i byłam na pierwszym roku szkoły teatralnej, do filmu pokolenie nikomu nieznanego Andrzeja  Wajdy przywiózł mnie nikomu nieznany Roman Polański . On też zdawał do szkoZofia Czerwinska.plły teatralnej w Krakowie. Pamiętam, że mówił „Przez świat idące wołanie" Gałczyńskiego. Lubił mnie, kumplowaliśmy się, piliśmy razem. Do szkoły się nie dostał, ale później dostał się do Szkoły Filmowej w Łodzi. Romek grał w „Pokoleniu". Spytali go:

- „Potrzebujemy fajną dziewczyną. Nie znasz jakiejś?".
- „Ja wam ją przywiozę" - odpowiedział.

No więc jedziemy pociągiem do filmu. Siedzimy w wagonie restauracyjnym. Wypiliśmy sporo. Nagle Romek zaczął zrzucać z siebie nieistniejące diabełki. Podjęłam te grę. Też zaczęłam je z niego zrzucać, a on ze mnie. Ale ludzie nie życzyli sobie takiego zachowania. Zmuszono nas do szybkiego zapłacenia rachunku i wyjścia. Potem pomyślałam, że te diabełki to może było pierwsze podejście do „Dziecka Rosemary". Polański zawsze miał sataniczne pomysły. Ponownie Polański obsadził mnie w roli kobiety z zupą w "Pianiście"

W "Pokoleniu" poczułam smak filmu. Moje trzy, czy cztery sceny były kręcone na przestrzenie czterech - pięciu miesięcy. Cały film kręciło się wtedy prawie rok, montowało prawie drugie tyle.

Grałam barmankę Lolę. Mówiłam tylko jedno zdanie do Ludwika Benoit: „Oj, Panie Grzesiu, Pan chcesz mi znowu jakieś świństwo zrobić". Siedziałam na stole, Wichniarz głaskał mnie po udzie. Ja byłam taką trochę kolaborantką. Kokietowałam Verkschutza, którego grał Kazimierz Wichniarz, bo mnie ci z podziemia poprosili, żebym zatrzymała go w jednym miejscu, żeby można go było zabić.

W barze był zegar z Murzynkiem przewracającym oczami. Tadeusz Janczar zaczął wtedy identycznie ruszać oczami, odwrócił się i strzelił do Wichniarza. Na to ja spadłam ze strachu ze stołu, ze strasznym wrzaskiem.

Z Jerzym Gruzą - Zofia Czerwińska
Z Jerzym Gruzą
Tę scenę opowiada w filmie kolegom Polański i naśladuje mój krzyk. Potem ja wychodzę z baru - rozdzielam Janczara ze Zbyszkiem Cybulskim. Ale to już do filmu nie weszło. Z jakichś politycznych powodów. Wtedy co drugi powód był polityczny. Jak „Pokolenie" pojawiło się na ekranach, to, gdy wychodziłam z domu, a mieszkałam wtedy w Gdyni, dzieci krzyczały za mną tym filmowym krzykiem: - „Pokolenie, łaaaaaa!". Sławna byłam.

Wajda

W 1957 r. skończyłam szkołę, a Wajda robił „Popiół i diament". Na plan pojechałam jeszcze na IV roku. Wzięli mnie na drugą barmankę - zmienniczkę Krzyżewskiej. Miałam scenę z Milskim, który grał pijanego dziennikarza. Mówił, że to dobrze, że wojna się skończyła. A ja, że to się jeszcze okaże. No i oczywiście to wycięli. W finale wciągają mnie do poloneza. Zaraz potem w „Eroice" Munka zagrałam pijaną telefonistkę.

Munk i Wajda bardzo się różnili. Munk był bardziej skryty, introwertyk.
Z Piotrem Fronczewskim w Tygrysach<br />Europy - Zofia Czerwińska
Z Piotrem Fronczewskim w Tygrysach
Europy
Wajda zawsze roześmiany, serdeczny, bardzo pomagał i nigdy nie krzyczał. Epatował uśmiechem. Na planie „Pokolenia" w ogóle było pełno uśmiechu. Młody Łomnicki jak się uśmiechał to słońce wychodziło zza każdej chmury. Wajda był piękny. Wtedy już drugi raz żonaty. No i Tadeusz Janczar, wówczas pierwszy amant polskiego filmu i ja studentka, takie nic. Za granie w filmach chcieli mnie wyrzucić ze szkoły. Nam nie wolno było w niczym występować. Tylko w akademiach, gdzie się mówiło Broniewskiego. Ktoś doniósł rektorowi. Zebrała się rada pedagogiczna, ale mnie zostawili.

Estrada i barak

Kwiat polskiej estrady - Zofia Czerwińska
Kwiat polskiej estrady
Na estradę wciągnął mnie Józef Prutkowski. Od 26 lat występuję w Teatrze Syrena, z czego 15 na etacie. Estrada to strasznie trudny gatunek. Jeśli po trzech pierwszych zdaniach nie masz śmiechu, szmeru lub brawek, to koniec. Potem przyszła telewizja. Rok 1973 - program satyryczny Wowo Bielickiego „Ekspress". Dekoracja to były dwa przedziały. W pierwszym siedziała Kwiatkowska, Pokora i Dobrowolski,
Z Anna Seniuk, 40-latek 20 lat później - Zofia Czerwińska
Z Anna Seniuk, 40-latek 20 lat później
w drugim obsada się zmieniała, aleja byłam zawsze. Teksty dostawaliśmy w poniedziałek, we wtorek była próba, w środę nagranie, montaż i cenzura. W czwartek to szło. Bywało, że tekst był gotowy dopiero we wtorek. Kiedyś prosiliśmy Wowę: - „Daj chociaż przeczytać", a on na to: - „Przeczytacie po nagraniu". Właśnie wtedy zadzwonił do mnie Jurek Gruza: - „Robię »Czterdziestolatka".
Z Jerzym Gruzą - Zofia Czerwińska
Z Jerzym Gruzą
W baraku jest taka kreślarka, pyta ciągle »Może herbatki, panie inżynierze?«. Właściwie nic więcej nie mówi. Jak chcesz, to proszę bardzo". Myślę sobie: nieduży barak, sami mężczyźni i tylko jedna kobieta. Ona musi być widoczna! Jurek Gruza potrafił być tyranem, dziś już nim nie jest. Wiele razy przez niego płakałam.

Role wyproszone

Z Radosławem Piwowarskim, Stacyjka - Zofia Czerwińska
Z Radosławem Piwowarskim, Stacyjka
Przyjechałam do Warszawy nie mając nigdzie etatu. Miałam tylko mieszkanie. Przez 10 lat pętałam się po filmach. W drobnych rólkach, o niektórych pisze się dziś w archiwach, że nie figurują w czołówce filmu. Zawsze wiedziałam jednak, że jeśli gram epizody, to muszę je grać dobrze.

To był udział wyproszony. Nie miałam telefonu. Za to dużo siedziałam w Spatifie. Tam wszyscy wpadali 3-4 razy dziennie. A wieczorem na wódeczkę. Spatif był
40-latek - Zofia Czerwińska
40-latek
enklawą wolności, choć co drugi był tam nie z naszych. Kiedyś spytałam głośno: - „Czy w klubie MSW też jest tylu aktorów?".

Tu siedział reżyser, tam reżyser. Mówiłam: - „Kręcisz teraz, może miałbyś coś dla mnie?". Parę koleżanek, które do dziś nic nie grają, miało mi to za złe. - „Ale ty chodzisz i prosisz". - „A tak, i zagrałam, i mam z czego żyć. Jeśli lekarz wywiesza tabliczkę, to dlaczego aktor nie może?".

Z Bogusławem Lindą, Złoto dezerterów - Zofia Czerwińska
Z Bogusławem Lindą, Złoto dezerterów
W „Piekle i niebie" Stanisława Różewicza występuję jako „mieszkanka nieba malująca usta". Epizod obiecał mi przy piciu jeden z asystentów Różewicza. I rzeczywiście, jest telefon: - „Przyjeżdżaj do Łodzi, jutro masz zdjęcia". - „Ile dni?". - „Nie wiem, okaże się na miejscu". I sytuacja wygląda tak. Stoi Różewicz, ten mój asystent i kierownik produkcji.
Byłam atrakcyjną kobietą - Zofia Czerwińska
Byłam atrakcyjną kobietą
Asystent mówi do kierownika - a ja to odczytuję po ruchu jego warg -„Tam, za słupem stoi w kostiumie aktorka Zosia Czerwińska. Przez ile dni ją potrzebujemy?". Kierownik bez zastanowienia: -"No, jeden". A ja to wszystko widzę! I strasznie mnie to śmieszy. Śmieję się, bo nie mam innego wyjścia.

Może trudno to sobie wyobrazić, ale byłam wtedy atrakcyjną kobietą. Miałam różne propozycje - coś za coś. Nigdy jednak z nich nie skorzystałem, czego dowodem są moje małe role.

Rejs

Rejs
Z Wojtkiem Wilińskim, 40-latek <br />20 lat później - Zofia Czerwińska
Z Wojtkiem Wilińskim, 40-latek
20 lat później
kręciliśmy przez dwa tygodnie płynąc statkiem pod prąd z Gdańska do Warszawy. Drugie dwa tygodnie kręciliśmy w Nieporęcie. Jurek Dobrowolski codziennie odwoził tam maluchem mnie i Tyma. Cóż to były za rozmowy w środku! Wtedy powstało powiedzenie „To jest twoja broszka". Ktoś zapytał o coś Dobrowolskiego, a on powiedział: - „To już jest twoja broszka". W „Rejsie" jednak tego nie ma, tak jak Dobrowolskiego prawie nie ma. Ani Joli Lothe, która miała grać główną rolę. Ten film to coś osobnego od tego, co się działo podczas kręcenia.
Białe tango w reż. Janusza Kidawy - Zofia Czerwińska
Białe tango w reż. Janusza Kidawy
Nie mieliśmy pojęcia, co z tego wyjdzie. Myśleliśmy, że tam jest druga kamera, o której nie wiemy. I że ona kręci nasze zachowania.

Wandzie Stanisławskiej się udało, bo grała żonę Mamonia. Podobnie amatorce Irenie Iżykowskiej, filmowej żonie Himilsbacha. Powiedziała mi kiedyś: - „I co, pani nie mówi ani jednego zdania w tym filmie?". Wśród bab śpiewających na pokładzie jest moja krawcowa.
Z Michałem Szewczykiem - Zofia Czerwińska
Z Michałem Szewczykiem
Sama ją tam wtryniłam. Po filmie zrobiła się z niej gwiazda. Jak przychodziłam do miary mówiła: - „No dobrze, pani Zosiu, szybciutko, mam niewiele czasu".

40-latek - Zofia Czerwińska
40-latek
Spanie w kajucie na dole, z Wandą i Jolą, to był horror. Któraś zawsze była pijana. Do tego codziennie trzeba się było zrywać, iść do charakteryzacji. Mówiłyśmy sobie: -„Jeżeli wczoraj nie zagrałyśmy, to dziś już na pewno zagramy".

Bareja

Z Edwardem Dziewońskim, <br />Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza - Zofia Czerwińska
Z Edwardem Dziewońskim,
Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza
Kiedyś mówiło się, że Bareja to „B productions". Złośliwy termin „bareizm" ukuł Kutz. Bareja mnie lubił od czasu, gdy z krakowską szkołą teatralną jeździliśmy na bale do szkoły łódzkiej. Pamiętam wieczór w nowo wybudowanym domku Barei - z Kubą Goldbergiem, Andrzejem Kostenką i Antonim Nurzyńskim. Przyjechałam wtedy ze światowej premiery „Wstrętu" w Londynie. Romek Polański mnie zaprosił, razem z Januszem Minkiewiczem
Kazimierz Kutz i Janusz Gajos, <br />Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza - Zofia Czerwińska
Kazimierz Kutz i Janusz Gajos,
Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza
i Krysią Cierniak, żoną Morgensterna. Romek bał się premiery, ale przyznać się do tego mógł tylko nam. Wśród Anglików byłoby to źle widziane. U Barei opowiedziałam ten film kolegom. Gdy sami go później obejrzeli, powiedzieli, że mój był lepszy.

Bareja chętnie mnie obsadzał. W „Misiu" mówię słynne „Całuję oczko misia Rysia". Załatwiliśmy to w jeden dzień. Na planie Bareja nie
Festiwal filmów komediowych w Lubomie- <br />rzu  Kryształowy Grantat 2003 - Zofia Czerwińska
Festiwal filmów komediowych w Lubomie-
rzu Kryształowy Grantat 2003
pokazywał po sobie, czy mu się coś podoba, czy nie. Albo był dubel, albo nie było. Miał, co prawda, taki tik, że się krzywił - usta w podkówkę - ale to wcale nie oznaczało niezadowolenia. Zgłaszał tylko zasadnicze uwagi, typu: stań tam, nie tu, wolałbym, żebyś była w tej scenie bardziej zła...

<nobr>W. Pokora, W. Wiliński Ja i R. Kłosowski,</nobr><br /><nobr>40-latek 20 lat później</nobr> - Zofia Czerwińska
W. Pokora, W. Wiliński Ja i R. Kłosowski,
40-latek 20 lat później
Uważałam, że nie powinnam grać Balcerkowej w „Alternatywach 4", że to nie moje emploi, bo ona jest za bardzo wsiowa. To była zresztą mało napisana rola. Na początku Balcerka grał Ludwik Pak. Czułam, że nam nie wychodzi. Ale po wznowieniu zdjęć przerwanych z powodu stanu wojennego Bałcerkiem został Pyrkosz. To jest mistrz. On mi dopiero pokazał żonę jakiego typu człowieka mam grać. Pak by to strywializował. A Pyrkosz ma zawsze coś „pod spodem".



Po Balcerkowej ludzie kojarzą mnie ze zdaniem - „Jak ktoś całe życie mieszkał
Stacyjka - Zofia Czerwińska
Stacyjka
w mieście, to się za Chiny do wiochy nie przyzwyczai". Kiedyś występowałam w domu kultury w Garwolinie. Tamtejszy kierownik zapowiada widowni - „Pani Zofia Czerwińska", a mnie mówi: - „Chwileczkę". Myślę sobie - pewnie kierownik powie teraz swój wiersz, bo to czasem o to chodzi, ale nie, on odlicza ze sceny: - „Raz, dwa, trzy, cztery". I kiedy ja wchodzę cała sali mówi: - „Jak ktoś całe życie ... Kręcąc filmy Barei nigdy nie śmialiśmy się na planie. Robiliśmy to na poważnie. Oczywiście, ja
Z Seniuk i Kopiczyńskim, 40-latek - Zofia Czerwińska
Z Seniuk i Kopiczyńskim, 40-latek
się mogłam śmiać patrząc z boku jak gra Kowalewski. Ale to co innego. Podczas lektury scenariuszy Barei też się nie śmiałam. Wiedziałam jednak, że to jest dobre. Np. zdanie: - „Nie jąkaj się, Adam, tylko mów o co chodzi". Wiadomo, że ktoś rozmawia z Michnikiem.
Bareja to był taki nieduży pykniczek. Dobry człowiek i wielki patriota. Na kontrze do rzeczywistości. Prawdopodobnie cierpiał z powodu tego „bareizmu" - ludzie na niego chodzili, a Warszawka nie. Ale zagrać u niego - to już tak!

Pianista

W „Pianiście" Polańskiego zagrałam
Zupa z Polańskim - Zofia Czerwińska
Zupa z Polańskim
kobietę z zupą. Jako stara głodna Żydówka niosę zupę, niczym największy skarb. Ale mężczyzna jeszcze głodniejszy ode mnie, którego zagrał Hiszpan, wyrywa mi tę zupę. Zupa się wylewa, a on zlizuje ją z ziemi. Ja odchodzę kompletnie załamana.

Zrobiliśmy chyba siedem, czy osiem dubli. Dostałam brawka od statystów. Za każdym razem Polański osobiście rozlewał tę zupę, nie jakiś tam rekwizytor. Bo Romek , dokładnie wiedział jak ona ma się rozlać. Zupa była dobra, z wielkiego kotła.     

Czasy obecne

Z Agnieszką Dygant i Tomaszem Kot <br />Niania - Zofia Czerwińska
Z Agnieszką Dygant i Tomaszem Kot
Niania
Milo wspominam również pracę przy serialu Niania.

Często zapraszana jestem na Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, Festiwal Dobrego Humoru w Sopocie oraz Festiwal Polskiej Komedii 
Festiwal w Gdyni - Zofia Czerwińska
Festiwal w Gdyni
Filmowej w Lubomierzu. W 2003 roku na tym ostatnim, odbywającym się od roku 1995 roku, zdobyłam nagrodę dla najlepszej komediowej
<nobr>Z Wojciechem Malajkatem i wnuczkiem</nobr><br /><nobr>Franusiem Codzienna 2 m. 3</nobr> - Zofia Czerwińska
Z Wojciechem Malajkatem i wnuczkiem
Franusiem Codzienna 2 m. 3
aktorki roku. Męską nagrodę zdobył Janusz Gajos. Na tym najśmieszniejszym wydarzeniu gościłam juz cztery razy.

Aktualnie gram w serialach Codzienna 2 m3, gdzie gram babcię Irenę,
Grzegorz Warchoł i Ja, Dylematu 5 - Zofia Czerwińska
Grzegorz Warchoł i Ja, Dylematu 5
na zdjęciu z Wojciechem Malajkatem i wnuczkiem Franusiem. We wrześniu 2006 roku zagrałam Balcerkową w dalszym ciągu Alternatywy 4 - Dylematu 5. Na razi powstały tylko trzy odcinki, czekamy na zamówienie telewizji.

Tą stronę oglądano już: 9652 razy.
Autor: Zofia Czerwińska, 2006-2007. Wszelkie prawa zastrzeżone!